Modlitwa przeciw szczęściu?
Podtytuł brzmi zaskakująco: aby szczęście doczesne nie było nam przeszkodą do zbawienia. Większość modlitw prosi o wyjście z biedy, choroby czy kłopotów. Ta prosi o coś odwrotnego – o ochronę w czasie powodzenia. Modlący się woła: ratuj mnie prędko, aby nie pogrążyło mnie szczęście tego świata.
Biblia zna to niebezpieczeństwo. Księga Przysłów zawiera prośbę: „nie dawaj mi bogactwa ani nędzy, abym nasycony nie zaparł się Ciebie” (Prz 30,8–9). Jezus mówi o bogaczu, który zbudował nowe spichlerze i tej samej nocy usłyszał: „Głupcze!” (Łk 12,20). Powodzenie nie jest grzechem, ale łatwo usypia czujność.
Kazanie św. Bernarda w pierwszym akapicie
Pierwsza część modlitwy wylicza, kto czerpie z pełni miłosierdzia Maryi: więźniowie wyzwolenie, chorzy zdrowie, smutni pociechę, grzesznicy pojednanie, sprawiedliwi łaskę, aniołowie radość, a cała Trójca Przenajświętsza chwałę. To niemal dosłowna parafraza kazania św. Bernarda z Clairvaux na niedzielę w oktawie Wniebowzięcia. Bernard pisał tam, że z pełni Maryi wszyscy otrzymują, każdy według swojej potrzeby.
Polski autor rozbudował listę o sieroty, wdowy, małżonki i dziewczęta – stany, które w dawnym społeczeństwie najbardziej potrzebowały opieki. Pierwszy akapit nie zawiera jeszcze żadnej prośby. Jest uzasadnieniem: skoro wszyscy otrzymują, mogę i ja.
„Wszechmocna wstawiennictwem” i inne tytuły
Modlitwa otwiera się serią tytułów. Większość dotyczy niewinności Maryi: w niewinności poczęta, bez grzechu narodzona, która nigdy nie zaznała nieprawości. Zwrot wszechmocna wstawiennictwem to tłumaczenie łacińskiego omnipotentia supplex – wszechmoc proszącej. Teologia używa go, by wyrazić, że Maryja nie ma własnej mocy obok Boga, ale Bóg nie odmawia Jej prośbom.
Ciekawy jest też tytuł Matko i Córko Kościoła. Maryja jest Matką Kościoła, bo zrodziła Chrystusa, jego Głowę. Jest też jego córką, bo sama została odkupiona i należy do wspólnoty wierzących. Oba określenia razem chronią przed przesadą: Maryja nie stoi ponad Kościołem, lecz w jego sercu.
Pokusa, która rodzi się z dobrobytu
Druga część mówi o stanie modlącego się. Woła on ściśniętym sercem, przynaglony pokusą i udręczony boleścią. Prosi, by Maryja uciszyła serce i ugasiła rozpalone we krwi i ciele pożądliwości. Pokusa cielesna jest tu połączona z powodzeniem: kto ma wszystko, łatwo szuka coraz mocniejszych przyjemności.
Trzecia część nazywa to wprost: nieumiarkowane przywiązanie do marności świata i do próżnych rozrywek. Nie chodzi o potępienie radości czy odpoczynku. Słowo „nieumiarkowane” jest kluczowe. Problemem jest brak umiaru – sytuacja, w której rzeczy dobre zajmują miejsce Boga.
„Gdzież jest Pani, w której pokładałeś nadzieję?”
Przedostatnie zdanie zawiera cytat w cudzysłowie. Modlący się prosi o szybką pomoc, aby mój nieprzyjaciel nie powiedział: gdzie jest twoja Pani? To przeróbka szyderstwa z Psalmu 42: „Gdzież jest twój Bóg?” (Ps 42,4.11). Psalmista boi się, że jego upadek stanie się powodem do drwin z Boga. Tu podobnie – upadek czciciela Maryi byłby zarzutem wobec Niej.
Wezwania przybądź szybko i pospiesz, Panno powtarzają z kolei Psalm 70, którego początek otwiera każdą godzinę brewiarza: „Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu”.
Kiedy sięgnąć po tę modlitwę
Modlitwa pasuje do chwil, w których wszystko układa się dobrze: po awansie, wygranej, w czasie wakacji, po zakupie domu. Wtedy rzadko myśli się o modlitwie, a właśnie wtedy łatwo o duchową obojętność. Sprawdza się też w pokusie przeciw czystości i w uzależnieniu od rozrywek – gier, seriali, zakupów. Zakończenie – na której się nie zawiodę – przypomina, że nadzieja pokładana po Bogu w Maryi nie zawodzi.