Kraków, Dzień Zaduszny 1850
Pod tekstem widnieje data i miejsce: Kraków, w Dzień Zaduszny 1850 roku, z inicjałami autora. Modlitwę przypisuje się o. Karolowi Antoniewiczowi (1807–1852), jezuicie, kaznodziei misji ludowych i autorowi pieśni maryjnych, w tym Chwalcie łąki umajone. Zanim wstąpił do zakonu, był ziemianinem, mężem i ojcem. Stracił żonę i pięcioro dzieci – doświadczenie, które może tłumaczyć głębię tego tekstu.
Antoniewicz zmarł w 1852 roku w Obrze w Wielkopolsce, zaraziwszy się cholerą podczas posługi chorym. Słowa za życie dziękuję, od śmierci się nie wymawiam wypełniły się w jego życiu dosłownie.
Oddaję rozum, wolę i pamięć
Pierwsza część jest wyliczeniem tego, co modlący się oddaje Bogu: życie, zdrowie, wszystko, co ma i czym jest. Potem kolejno: rozum, wolę, pamięć, prace i serce. Do każdego daru dodaje powód: rozum – aby nie wtrącił mnie w przepaść błędu, wolę – aby nigdy nie powstała przeciwko Twojej woli, pamięć – by nie błąkała się po pustej i rozbujałej wyobraźni.
Ten układ przypomina słynną modlitwę św. Ignacego Loyoli Suscipe – „Zabierz, Panie, i przyjmij całą moją wolność, pamięć moją, rozum i wolę całą”. Jezuita Antoniewicz znał ją z Ćwiczeń duchowych, ale napisał własną, bardziej osobistą wersję.
Szczególnie ciekawe jest zdanie o sercu: oddaję je, aby nic poza Tobą, a w Tobie wszystko kochało. Nie chodzi o wyrzeczenie się miłości do ludzi i świata, ale o to, by kochać je w Bogu – jako Jego dar, a nie zamiast Niego.
Rana i łza
Druga część zawiera serię pytań, które brzmią jak rozmowa: Zadasz ranę sercu? – niech wysławia Twoje imię. Wyciśniesz z oka gorzką łzę? – niech opowiada Twoje miłosierdzie. Zagoisz tę ranę, otrzesz tę łzę? – niech dusza w radości głosi Twoją dobroć.
Modlitwa nie udaje, że cierpienie nie boli. Przyjmuje, że Bóg może dopuścić ranę, i prosi tylko, by każdy stan – ból i ulga – stał się okazją do chwały. To dojrzała postawa wobec cierpienia: ani bunt, ani obojętność, lecz zaufanie, że w obu sytuacjach Bóg jest obecny.
Ubogi za ubogim, spotwarzony za spotwarzonym
Trzecia część mówi o krzyżu. Modlący się zapowiada, że pójdzie krok w krok za Jezusem: ubogi za ubogim Chrystusem, prześladowany za prześladowanym, spotwarzony za spotwarzonym. Te trzy pary pokazują, że naśladowanie Chrystusa obejmuje nie tylko cnoty, ale także sytuacje, których człowiek by sobie nie wybrał.
Przed tym pada zdanie, które jest sercem całej modlitwy: i życie, i śmierć są Twoim darem. Życie jest darem, za który się dziękuje. Śmierć – darem, od którego się nie uchyla, bo prowadzi do Boga.
Trzy słowa Jezusa
Modlitwa zamyka się trzema cytatami z ust Jezusa. Pierwszy to modlitwa z Ogrójca: Nie jak ja chcę, ale jak Ty (Mt 26,39). Drugi – słowa z Ojcze nasz: Bądź wola Twoja. Trzeci – ostatnie słowa na krzyżu: W ręce Twoje, Panie, oddaję ducha mojego (Łk 23,46), zaczerpnięte z Psalmu 31.
W ten sposób tekst zatacza koło. Zaczął się od słów „W ręce Twoje oddaję moje życie”, a kończy prośbą, by w godzinie śmierci powtórzyć to samo zdanie – tym razem o duszy.
Kiedy ją odmawiać
Akt oddania dobrze nadaje się na poranek, jako ofiarowanie całego dnia. Wiele osób sięga po niego w chorobie, przed operacją, w oczekiwaniu na wynik badań lub po stracie bliskiej osoby. Ze względu na datę powstania pasuje też do 2 listopada, Dnia Zadusznego, i do modlitwy za zmarłych.