Męka jako szkoła
Istnieją dwa sposoby rozważania męki Chrystusa. Pierwszy opowiada: przechodzi przez kolejne wydarzenia, jak Droga Krzyżowa czy litania pasyjna. Drugi uczy: przy każdym wydarzeniu pyta, co z niego wynika dla mnie. Ta modlitwa należy do drugiego rodzaju. Każde wezwanie ma dwie części – kim był Jezus w danym momencie męki i czego modlący się prosi, by się od Niego nauczyć.
Taki schemat jest bardzo stary. Św. Piotr pisał: „Chrystus cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami” (1 P 2,21). Modlitwa zamienia to zdanie w konkretny program.
Baranek bez zmazy – i cierpienia nie na marne
Pierwsze wezwanie zwraca się do Jezusa jako do Baranka bez zmazy, Ofiary niewinnej. Wyrażenie pochodzi z Pierwszego Listu Piotra, który mówi o krwi Chrystusa „jako baranka niepokalanego i bez zmazy” (1 P 1,19). Prośba jest poruszająca: nie dopuść, aby tyle Twoich cierpień poszło na marne.
Ta myśl ma swój słynny odpowiednik w średniowiecznej sekwencji Dies irae: „Tyle trudu niech nie będzie daremne”. Modlący się boi się nie tyle kary, ile tego, że odrzuci dar okupiony tak wielkim bólem. To motywacja płynąca z miłości, nie ze strachu.
Oskarżony – naucz mnie nie dbać o sądy ludzkie
Trzecie wezwanie wspomina Jezusa oskarżonego, oczernionego, zelżonego i prosi: naucz mnie nie dbać o sądy ludzkie i cierpliwie znosić zniewagi. To prośba bardzo aktualna w czasach, gdy opinia innych – także w mediach społecznościowych – ma ogromny wpływ na samopoczucie. Jezus przed Sanhedrynem i Piłatem milczał. Nie bronił swojego wizerunku, bo wiedział, kim jest w oczach Ojca.
Nie chodzi o obojętność wobec prawdy czy rezygnację z obrony niesłusznie oskarżonych. Chodzi o wewnętrzną wolność od lęku przed tym, co powiedzą ludzie.
Posiniaczony – naucz mnie znosić chorobę
Czwarte wezwanie dotyczy ciała: Jezus posiniaczony od razów, zraniony cierniami i zbroczony krwią. Prośba brzmi: abym z miłości do Ciebie znosił wszelką przykrość, cierpienie i chorobę. To modlitwa dla ludzi chorych, którzy mogą spojrzeć na własne ciało w świetle ciała Chrystusa.
Piąte wezwanie dotyczy wyroku: Jezus skazany na haniebną śmierć prosi nas o miłość do pokory zamiast zabiegania o sławę. Szóste – krzyża: o łaskę dźwigania własnego krzyża z podobną cierpliwością i męstwem.
„Przyciągnij mnie do siebie”
Siódme wezwanie jest najkrótsze: Jezu, przybity do krzyża: przyciągnij mnie do siebie. To echo słów Jezusa: „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12,32). Krzyż nie odpycha, lecz przyciąga. Rozpięte ramiona są gestem objęcia.
Ostatnie wezwanie zamyka całość: Jezu, który umarłeś za mnie: spraw, abym żył dla Ciebie. Św. Paweł pisał: „On umarł za wszystkich po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł” (2 Kor 5,15). Modlący się prosi, by był ukrzyżowany z Tobą – jak Paweł, który mówił o sobie: „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża” (Ga 2,19).
Na trudne dni
Modlitwa trwa około dwóch minut. Można ją odmawiać całą albo wybrać jedno wezwanie odpowiadające aktualnej sytuacji: w chorobie – czwarte, po krzywdzie słownej – trzecie, gdy kusi ambicja – piąte. Dobrze nadaje się na piątki, do Wielkiego Postu i do szpitalnej sali. Chorzy mogą ją odmawiać, trzymając w dłoni krzyżyk.