„Oto Baranek Boży” – słowa nad Jordanem
Źródłem wezwania jest scena z Ewangelii Jana. Jan Chrzciciel widzi idącego Jezusa i mówi: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1,29). Następnego dnia powtarza to wskazując Go dwóm uczniom, którzy idą za Jezusem (J 1,36). Jednym z nich był Andrzej. W ten sposób słowa o Baranku stoją u początku wspólnoty uczniów.
Słowo „gładzić” w dawnej polszczyźnie znaczyło „usuwać, wymazywać, zacierać”. Chrystus nie tylko przebacza, ale usuwa grzech tak, jakby go nie było.
Baranek paschalny i baranek prowadzony na rzeź
Dla słuchaczy Jana obraz baranka miał dwa znaczenia. Pierwsze – baranek paschalny, którego krew na odrzwiach ocaliła Izraelitów w noc wyjścia z Egiptu (Wj 12). Jezus umiera na krzyżu w czasie, gdy w świątyni zabijano baranki na święto Paschy. Drugie – Sługa Pański z Księgi Izajasza, który „jak baranek na rzeź prowadzony” niesie grzechy wielu (Iz 53,7).
Ostatnia księga Biblii, Apokalipsa, nazywa Chrystusa Barankiem kilkadziesiąt razy. Widzi Go jako Baranka „jakby zabitego”, który stoi przed tronem Boga i jako jedyny może otworzyć księgę dziejów (Ap 5). To Baranek zwycięski: zabity, a jednak żywy.
Przy łamaniu Chleba – Agnus Dei we Mszy
We Mszy wezwanie śpiewa się lub recytuje, gdy kapłan łamie Hostię. Według przekazu Liber Pontificalis wprowadził je do liturgii rzymskiej papież Sergiusz I na przełomie VII i VIII wieku. Pierwotnie powtarzano je tyle razy, ile trwało łamanie chleba dla całej wspólnoty. Z czasem ustaliła się liczba trzech wezwań.
Sergiusz pochodził z rodziny syryjskiej, a na Wschodzie tytuł Baranka miał szczególne miejsce w liturgii – w obrządku bizantyjskim do dziś kawałek chleba przeznaczony do konsekracji nazywa się Barankiem. Wprowadzając wezwanie do Rzymu, papież połączył dwie tradycje: zachodni gest łamania chleba i wschodnią teologię ofiary.
Ostatnia prośba – obdarz nas pokojem (dona nobis pacem) – zastąpiła trzecie „zmiłuj się nad nami” w średniowieczu. Pasuje do miejsca w liturgii: chwilę wcześniej wierni przekazali sobie znak pokoju. Zaraz po wezwaniu kapłan pokazuje Hostię, mówiąc Oto Baranek Boży, a wierni odpowiadają słowami setnika: „Panie, nie jestem godzien”.
Na końcu każdej litanii
Pierwsza wersja na tej stronie pochodzi z litanii. Prawie każda litania zatwierdzona do publicznego odmawiania kończy się trzema wezwaniami do Baranka: przepuść nam, Panie, wysłuchaj nas, Panie, zmiłuj się nad nami. „Przepuść” to dawne słowo oznaczające „daruj, odpuść karę”.
Po długim ciągu wezwań do Maryi, świętych czy Serca Jezusowego modlitwa wraca do Chrystusa, który jest jedynym Zbawicielem. Niezależnie od tego, do kogo kierowaliśmy prośby, ostatnie słowo należy do Baranka.
W Mszy żałobnej i w muzyce
W dawnej Mszy za zmarłych prośby brzmiały inaczej: „daj im wieczny odpoczynek”. Ta wersja zainspirowała wielu kompozytorów. Agnus Dei jest stałą częścią mszy muzycznych – od chorałowych po dzieła Bacha, Mozarta i współczesnych twórców. Często to najbardziej liryczny fragment całej kompozycji.
W dawnych wiekach znanym sakramentalium były woskowe medaliony z wizerunkiem baranka, święcone przez papieża i nazywane Agnus Dei. Noszono je jako znak opieki Chrystusa.
Jak modlić się tym wezwaniem
Poza liturgią „Baranku Boży” może być krótkim aktem strzelistym, zwłaszcza w chwili pokusy albo po upadku. Trzykrotne powtórzenie z coraz głębszą prośbą – o przebaczenie, o wysłuchanie, o miłosierdzie – pomaga uspokoić myśli. Dobrze odmawiać je powoli, przed krzyżem lub przed Najświętszym Sakramentem, przypominając sobie, że grzech został już zgładzony.