Najpierw dziękczynienie
Modlitwa zaczyna się nie od prośby, lecz od podziękowania. Pielgrzym pokornie nawiedza miejsce, by złożyć podziękowanie za wszystkie łaski, jakich ludzie kiedykolwiek doznali tutaj. Dziękuje nie tylko za własne łaski, ale za cudze – za wszystkich, którzy przed nim przychodzili z prośbami i wracali pocieszeni.
To szlachetna postawa. Sanktuarium jest miejscem pamięci wspólnoty: na jego ścianach wiszą wota, w księgach zapisane są świadectwa uzdrowień i nawróceń. Nowy pielgrzym dołącza do długiego łańcucha ludzi, którym Bóg okazał tu dobroć, i najpierw za nich dziękuje.
„Miejsce, które upodobał sobie Bóg”
Pierwsze zdanie mówi o miejscu, które upodobał sobie Bóg i Maryja. To język biblijny. W Starym Testamencie Bóg wybrał sobie Jerozolimę i świątynię, „aby tam przebywało Jego imię” (Pwt 12,11). Chrześcijaństwo wie, że Bóg jest obecny wszędzie, ale wierzy też, że w niektórych miejscach Jego łaska objawia się szczególnie – często tam, gdzie modlitwa ludzi trwała przez wieki.
Dlatego słowo „cudowny” przy obrazie nie oznacza, że malowidło ma moc samo w sobie. Oznacza obraz, przy którym Bóg za wstawiennictwem Maryi wyświadczył wiele łask.
Cześć przechodzi na pierwowzór
Kościół od dawna precyzyjnie wyjaśnia, czym jest cześć obrazów. Sobór Nicejski II w 787 roku, kończąc spór z obrazoburcami, przyjął zasadę wyrażoną wcześniej przez św. Bazylego Wielkiego: cześć oddana obrazowi przechodzi na tego, kogo obraz przedstawia. Nie czcimy drewna, płótna ani farby, lecz osobę, do której obraz prowadzi.
Sobór Trydencki w XVI wieku potwierdził tę naukę, ostrzegając jednocześnie przed zabobonem – przekonaniem, że w samym przedmiocie tkwi jakaś boska moc. Modlitwa jest z tą nauką zgodna: zwraca się do Maryi, która raczyła uprosić u swojego Syna cuda i dary.
Polska – kraj koronowanych obrazów
W Polsce kult cudownych obrazów jest wyjątkowo rozwinięty. Najbardziej znany to wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze, koronowany w 1717 roku – po raz pierwszy poza Rzymem w obrzędzie koronacji papieskimi koronami. W kolejnych stuleciach koronowano setki obrazów w całym kraju: w Kalwarii Zebrzydowskiej, Licheniu, Gietrzwałdzie, Piekarach, Kodniu i wielu innych miejscach.
Koronacja jest znakiem uznania przez Kościół, że przy danym obrazie wierni doznają szczególnych łask. Modlitwa z tej strony pasuje do każdego z tych sanktuariów, bo nie wymienia nazwy żadnego z nich.
„Nikogo nie opuszczasz i nikim nie gardzisz”
Część prośby zawiera wyznanie niegodności: pielgrzym tyle razy nie umiał rozpoznać, przyjąć i uczcić łask Boga. Mimo to ośmiela się upaść przed miłosierdziem Maryi. Określenie Maryi jako tej, która nikogo nie opuszcza i nikim nie gardzi, pojawia się w wielu dawnych modlitwach maryjnych – to jedno z najstarszych przekonań ludowej pobożności.
Prośby są ogólne: o wysłuchanie we wszystkich potrzebach, o błogosławieństwo, o oczekiwaną pociechę, o zmiłowanie dla żałującego. Pielgrzym dopowiada w sercu własną intencję, z którą przybył.
Ostatnia prośba wskazuje cel całej pielgrzymki: nie tylko doraźną pomoc, ale uczestnictwo w łasce Jezusa Chrystusa i wieczne uwielbienie Boga razem z Maryją. Sanktuarium jest przystankiem w drodze do nieba, a nie celem samym w sobie.
Przed obrazem i po powrocie
Modlitwę odmawia się w kaplicy cudownego obrazu, najlepiej na kolanach, po Mszy lub spowiedzi. Można ją powtórzyć w domu przed kopią obrazu przywiezioną z pielgrzymki. Kto otrzymał łaskę, może wrócić do sanktuarium z tą samą modlitwą, zmieniając ją w dziękczynienie – zgodnie z dawnym zwyczajem składania wotum lub opisania łaski w księdze sanktuarium.