Od pustelni w Bath do biskupstwa w Winchesterze
Alphege urodził się około 954 roku w zamożnej rodzinie anglosaskiej. Wbrew woli swoich krewnych wstąpił do klasztoru w Deerhurst, a po pewnym czasie wybrał jeszcze surowszy tryb życia — osiadł jako pustelnik w pobliżu Bath, gdzie wokół niego zgromadziła się wspólnota mnichów. Został jej opatem.
Wieści o jego surowości i umiejętnościach organizacyjnych dotarły do Dunstana, arcybiskupa Canterbury i czołowego reformatora ówczesnego Kościoła angielskiego. Dzięki jego wpływom Alphege objął w 984 roku biskupstwo Winchesteru, jedną z najważniejszych diecezji w kraju.
Jako biskup zasłynął z dwóch rzeczy: hojności wobec ubogich, o której pisali kronikarze, oraz rozbudowy katedry i rozwoju muzyki liturgicznej. Pod jego kierownictwem Winchester stał się ośrodkiem organowym o europejskiej renomie.
Reforma benedyktyńska, w której duchu się wychował, przekształcała wówczas Kościół angielski: przywracała regułę do klasztorów, porządkowała liturgię i łączyła biskupstwa z życiem monastycznym. Alphege był jej typowym wytworem – mnichem wysłanym do zarządzania diecezją, który nie porzucił przy tym monastycznego stylu życia.
Anglia w epoce najazdów duńskich
Przełom X i XI wieku był w Anglii okresem niemal nieustannych najazdów duńskich. Król Ethelred, zwany Nieprzygotowanym, płacił najeźdźcom coraz wyższe daniny, znane jako „danegeld”, co zapewniało jedynie krótkie okresy spokoju, a jedynie jeszcze bardziej pobudzało ich apetyt.
Alphege brał udział w negocjacjach z przywódcami Wikingów. Tradycja przypisuje mu zasługę doprowadzenia do chrztu Olafa Tryggvasona i przekonania go do zaprzestania najazdów na Anglię — relacja ta pochodzi z późniejszych źródeł skandynawskich i traktowana jest z rezerwą.
W 1005 lub 1006 roku Alphege został arcybiskupem Canterbury. Objął stolicę prymasowską w momencie, gdy państwo angielskie chwiało się na krawędzi upadku, a wybrzeże było systematycznie plądrowane.
Sytuacja duchowieństwa była wówczas podwójnie trudna: kościoły i klasztory należały do najbogatszych instytucji w kraju, a zatem były pierwszym celem grabieży, podczas gdy biskupi, jako jedyni ludzie zdolni do prowadzenia negocjacji, stali się jednocześnie najcenniejszymi zakładnikami.
Dlaczego zginął Alphege?
We wrześniu 1011 roku Duńczycy oblegli i zdobyli Canterbury. Miasto zostało splądrowane, katedra podpalona, a arcybiskup uprowadzony jako najcenniejszy zakładnik. Za jego uwolnienie zażądano ogromnego okupu — trzech tysięcy funtów srebra.
Alphege zabronił zebrania tej sumy. Argumentował, że pieniądze musiałyby pochodzić od ludzi, którzy już zostali okradzeni i głodowali, a zapłacenie okupu tylko zachęciłoby najeźdźców do porywania kolejnych zakładników. Pozostał w niewoli przez kilka miesięcy, konsekwentnie odmawiając zgody.
19 kwietnia 1012 roku w Greenwich, podczas pijackiej uczty, jego strażnicy zaczęli obrzucać go kośćmi i czaszkami zwierząt pozostałymi po bankiecie. „Kronika anglosaska” odnotowuje, że jeden z Duńczyków zadał mu wówczas śmiertelny cios siekierą, co – zgodnie z późniejszym opisem – miało na celu skrócenie jego cierpień.
„Kronika anglosaska”, sporządzona niezależnie od hagiografii, potwierdza zarówno porwanie arcybiskupa, jak i okoliczności jego śmierci. Jest to rzadki przypadek, w którym męczeństwo z początku XI wieku znajduje potwierdzenie w źródle kronikarskim, a nie tylko w żywocie napisanym w celu budowania wiary wiernych.
Kult, kanonizacja i pamięć
Ciało arcybiskupa zostało najpierw pochowane w katedrze św. Pawła w Londynie. W 1023 roku król Kanut Wielki — sam będący Duńczykiem i chrześcijaninem — uroczyście przeniósł relikwie do Canterbury, co było gestem o charakterze zarówno politycznym, jak i religijnym: pojednaniem z pamięcią o biskupie zamordowanym przez własnych rodaków.
Kanonizacja została przeprowadzona przez papieża Grzegorza VII w 1078 roku. Zachowała się relacja, zgodnie z którą świętość Alphege'a była wcześniej przedmiotem dyskusji w Canterbury, a decydujące słowo wypowiedział święty Anzelm, który argumentował, że zginął on w imię sprawiedliwości, a zatem także w imię wiary.
Sto sześćdziesiąt lat po jego śmierci imię Alphege'a zostało przywołane w Canterbury przez innego arcybiskupa — świętego Tomasza Becketa, na krótko przed jego własną śmiercią z rąk królewskich rycerzy. Dla Anglików obaj stali się parą świętych pasterzy zabitych w tej samej katedrze.
W Canterbury zachowała się pamięć o nim jako o człowieku, który „nie dał się wykupić”. To sformułowanie jest skrótem, ale dobrze oddaje istotę sprawy: spór nigdy nie dotyczył tego, czy życie biskupa było coś warte, ale tego, kto miałby za nie zapłacić.