Ojcze niebieski! Całe moje serce oddaję Twojemu jednorodzonemu Synowi, który zlany śmiertelnym potem modlił się i ofiarował samego siebie za nas, grzeszników. Ojcze miłosierdzia, za nasze grzechy wydałeś Go na smutek, udrękę i trwogę duszy. Kielich, który Mu podałeś, zawierał napój tak gorzki i odpychający, że sam prosił Cię, abyś nie kazał Mu go pić.
Do prośby Twojego jednorodzonego Syna dołączam mój słaby głos: Ojcze, oddal ode mnie ten gorzki kielich, lecz niech się stanie Twoja wola, nie moja! Napój mojego kielicha wlewam do tego, który Twój jedyny Syn, nasz Zbawiciel, wypił zgodnie z Twoją wolą. I po cóż mam szukać innego lekarstwa? Przyjmuję moje cierpienia z wdzięcznością jako kielich, który przygotowałeś, aby mnie uleczyć, zbawić i upodobnić do Jezusa Chrystusa, mojego Zbawiciela. Ty jednak, Panie, wierny i nieomylny w swoich obietnicach, powiedziałeś, że nie żądasz od nas niczego ponad nasze siły. Pełen (pełna) ufności w Twoje słowo, błagam Cię przez zasługi Twojego Syna: albo dodaj mi męstwa, albo skróć moje cierpienie.
Jezu, Zbawicielu nasz, rękojmio miłosierdzia i łaski Bożej! Łączę moją modlitwę z Twoją modlitwą w Ogrójcu Getsemani. Uciekam się do Twojego krwawego potu, konania, smutku, trwogi i trudów, do Twojej okrutnej męki i opuszczenia przez wszystkich na krzyżu. Przygarniam się do Twojego wyniszczenia i głębokiej pokory, dla której zgina się przed Tobą każde kolano – istot niebieskich, ziemskich i podziemnych. Jednym słowem: łączę moją modlitwę z Twoim krzyżem i z krzyżem, który kazałeś człowiekowi nieść i iść za Tobą. Zmiłuj się nad wszystkimi grzesznikami, a nade mną, największym (największą) z nich; pociesz mnie, przywróć mnie do cnoty, uczyń mnie pokornym (pokorną) i godnym (godną), abym został(a) zaliczony(a) do grona Twoich sług. Amen.